Na zakończenie naszej 3-tygodniowej podróży po Ameryce Południowej, trafiliśmy do miejsca, które TRZEBA odwiedzić, będąc w Chile. Dlatego, jeśli się tam kiedyś wybierzecie, odnotujcie w kajecie nazwę LA PIOJERA i drugą – TERREMOTO.

Zamieszczam tu wspomnienie naszego towarzysza wyprawy, znanego w świecie latymoamerykańskim jako Kuźbieniro:

„Jedno z najciekawszych doświadczeń w trakcie całego pobytu w Ameryce Południowej zaczęło się jeszcze przed wylotem. Wszystko dzięki książce (a może z jej winy) Chile południowe – tysiąc niespokojnych wysp” Magdalny Bartczak. W reportażu, pt. „Bóg nas nienawidzi”, natrafiłem na opis oraz historię powstania jednego z najsłynniejszych chilijskich napitków – koktajlu terremoto, co dosłownie oznacza trzęsienie ziemi. Już wtedy wiedziałem, że nie opuszczę Chile bez wcześniejszego spróbowania tej specyficznej mieszanki wina, alkoholu Ferent i lodów ananasowych (piña).

W końcu nadszedł ten dzień – 12 marca 2020. Rozochocony wcześniejszą degustacją pisco (innego słynnego chilijskiego trunku) podejmuję decyzję, że to właśnie dzisiaj znajdę lokal, w którym w końcu doświadczę słynnego trzęsienia ziemi.

Fot. Łukasz Kuźbik

Szybki internetowy przegląd: miejsca, opinie, blogi – gdzie napić się terremoto w Santiago? Mój wybór pada na lokal La Piojera lokalny bar w pobliżu Mercado Central de Santiagooceny powyżej 4 gwiazdek, ekipa namówiona, powinno być dobrze. W głębi serca jednak spore wątpliwości i obawy, bo czytałem gdzieś, że bar działa w tym miejscu od końca XIX w. i przez wielu uważany jest za najsłynniejszy lokal w Santiago. No trudno, liczę że znajdziemy miejsca, a klimat jednak nie będzie jakoś wybitnie turystyczny.

Fot. Łukasz Kuźbik

Obawy się nie spełniły. Wręcz przeciwnie. La Piojera to istna petarda, eksplozja chilijskiego klimatu. Emocje, krzyki, śpiew i prawdziwy barowy zgiełk. Lepiące się od alkoholu stoliki – podkreślające speluniasty klimat miejsca – nie przeszkadzają. Dla mnie one raczej ociekają niepowtarzalnym klimatem. Walające się wszędzie papierowe serwetki to nie bałagan, to środek komunikacji – wymiany myśli, wrażeń, bolączek i marzeń, które każdy – odwiedzający ten bar – może przelać na papier i wpleść w ściany, przyjmujące – jak najlepszy ziomek – twoje radości i żale.

Fot. Łukasz Kuźbik

W końcu przesympatyczny Hugo przynosi nasze zamówienie – 7x terremoto – nareszcie!

Fot. lapiojera.cl

Zaraz spróbuję tego, po co tu właśnie przybyłem… Smak zarazem szokuje i zachwyca. W napoju czuje się alkoholową moc. Jednocześnie lody ananasowe dają potrzebne wytchnienie, ale i przytłaczają swoją słodyczą. Ja już wiem, że na jednym się nie skończy i czuję, że wie o tym i ekipa, i Hugo, i cały bar… Tak też dzieje się w istocie.

Fot. Łukasz Kuźbik

Z każdym kolejnym łykiem coraz bardziej spajamy się z barem, z jego klimatem, przestajemy być obcy. Rozpoczynamy proces integracji z Chilijczykami, którzy siedzą przy sąsiednich stolikach. Dystans skraca się coraz bardziej, w końcu niknie zupełnie. Zaczynają się rozmowy o sobie, o życiu, o rewolucji, o edukacji, o polityce. Wspólne picie, palenie, śpiewy – czujemy jak coraz bardziej poddajemy się temu klimatowi. Wypijamy kolejne terremoto, już ostatnie.

La Piojera zamyka się – otwiera się za to całe Santiago.

Fot. Łukasz Kuźbik

Wspominam to wszystko teraz i banan nie schodzi mi z gęby – taki powiew normalności w całym oceanie koronawirusowego szaleństwa.”

Oto filmik, który nakręcił i zmontował rzeczony kompan naszej podróży Kuźbineiro:

Autor filmu: Łukasz Kuźbik

Bar La Piojera został założony  1916 roku przez Carlosa Benedetti Piniego – urodzonego w 1881 roku na południu Chile, w rodzinie włoskich imigrantów. Nadal należy do trzeciego już pokolenia jego rodziny. Niegdyś miejsce to nazywano Santiago Antiguo (Stare Santiago) lub Bar Democrático (Bar Demokratyczny). A jeszcze wcześniej była to winiarnia – zakład kupił ojciec Carlosa. Budynek znajduje się między ulicami Puente a Bendera, niedaleko dworca Mapocho.

Fot. lapiojera.cl

Historia obecnej nazwy lokalu sięga 1922 roku. Wówczas był on chętnie odwiedzany przez ministrów i urzędników rządowych. Zaroszenie otrzymał również ówczesny prezydent Chile – Arturo Alessandri Palma. Po dotarciu do rustykalnej i biednej stołówki, zawołał: „Czemu przywieźliście mnie do tej wszalni?!” Od tego momentu bar został ochrzczony mianem La Piojera, co po hiszpański oznacza wszy.

Fot. lapiojera.cl

Miejsce to nie było w tamtym czasie stricte barem, a bardziej czymś w rodzaju targu, gdzie sprzedawano i przygotowywano na miejscu świeże owoce morza, prosto z pobliskiego Mercado Central (Rynku Centralnego). Młodzi chłopcy dorabiali sobie, handlując cytrynami do skrapiania potraw i drinków. Można tam było kupić fajki i wypić chicha – kwaśno-słodki alkohol niskoprocentowy (1-3%), przypominający w smaku cydr jabłkowy – znany już w czasach Inków, a potem wyrabiany przez Indian z rejonu Andów, ze specjalnego gatunku kukurydzy, zwanego chicha de jora.

Fot. Wikipedia

Specjalnościami tego miejsca były: udo wieprzowe (czyli po prostu golonka, zob. Chilijskie Kanalie), humitas oraz longaniza.

Fot. lapiojera.cl

HUMITAS – słynne danie kuchni południowoamerykańskiej, znane już w czasach prekolumbijskich, a swoja formą, przypominające nasze gołąbki. Zrobione z masy, przygotowanej ze świeżych kolb kukurydzy, z dodatkiem cebuli i bazylii oraz zielonej papryki (łagodnie) lub chili (na ostro) – zawinięte w liście kukurydzy i obwiązane sznurkiem. Robi się je gotując w wodzie lub na parze. Występuje w wersji słonej i słodkiej (Ekwador i Boliwia) z rodzynkami i cynamonem. Gdzieniegdzie humitas (od hiszp. humita = pokorny) ma w sobie kozi ser i jajka. W Chile podawane jest na słono, zazwyczaj z sałatką z pomidorów, cebuli i kolendry.

Fot. Łukasz Kuźbik

LONGAZIA – hiszpańska kiełbasa, podobna do chorizo – z tą różnicą, że zamiast papryki dodaje się do niej czarny pieprz. W Chile jest podawana w formie Choripán, czyli prosto z grilla w chrupiącej bułce, przypominającej bagietkę. Wytwarzana w dużych ilościach każdego 18 września – pierwszego dnia Fiesta Patrias (Święta Ojczyzny). Deportivo Ñublense – drugoligowy, chilijski klub piłkarski, założony w 1916 roku – jest znany również pod nazwą La Longaniza Mecánica (Mechaniczna Longaniza).

Fot. Wikipedia

Obecnie w La Piojera królują bułki z wieprzowiną i ziemniakami, polędwica z dodatkami oraz empanadas, czyli popularne w Argentynie, Chile i Kolumbii – pierożki z farszem warzywno-serowym, smażone w oleju lub pieczone.

Fot. lapiojera.cl

Bohaterem La Piojera był niegdyś chilijski tenor operowy Ramón Vinay o mocnym, dramatycznym głosie. Znany na całym świecie z roli w tragicznej operze „Otello” Giuseppe Verdiego.

Poza nim, to miejsce upodobał sobie również malarz Arturo Pacheco Altamirano oraz pisarz Francisco Coloane.

W 2003 roku, chilijski pisarz Raúl Porto, ochrzcił La Piojera mianem Monumeto de los Sentimientos de la Nación (Pomnika Uczuć Narodu). Ten człowiek wraz z Dioscoro Rojasem zapoczątkowali w 1997 roku – ruch Los Guachacas.

Grafika ze strony: guachacas.cl, a na niej Dioscoro Rojas.

Słowo guachaca (lub huachaca) to chilijski idiom o pejoratywnym nacechowaniu, wskazujący na wulgarnych, zwykłych, biednych ludzi i ogólnie: niższość społeczną i materialną. Oznacza też osobę przyzwyczajoną do częstego picia alkoholu – nieśmiertelnego pijaka i jego środowisko.

Fot. santiagocapital.cl

Wyraz pochodzi z rodziny języków keczua (Quechua), używanych przez ludzi, pochodzących z zachodniej części Andów. Guachaca wzięła się tam od zwrotu huajcha kay, co znaczy być biednym oraz kojarzona jest z huachacay – określeniem na brandy bardzo złej jakości, powstałe z domowej destylacji w alembikach.

Fot. Wikipedia

W latach 90’ guachaca stała się chilijskim symbolem i na dobre weszła do tamtejszej kultury popularnej. Hasło używane jest obecnie na określenie powstałej wokół niego subkultury, której głównym założeniem jest radość ze zwykłego, codziennego życia, chwytanie i celebrowanie małych chwil szczęścia, związanych z podróżami oraz piciem i jedzeniem chilijskich specjałów.

Wspomniany wcześniej ruch Los Guachacas broni przed zburzeniem miejsc, związanych z historią i tradycją tamtego regionu. Jego członkowie stają murem za chilijskimi wartościami, kultywowanymi w takich miejscach, jak właśnie bar La Piojera, centrum kultury Cueca Brava, czy zabytkowa karczma podróżnych – gospoda Fonda.

Fot. Wikipedia

Ważną postacią w ruchu Los Guachas i naturalnym jego mentorem jest człowiek, związany mocno z chilijskim folklorem – Roberto Parra, tworzący muzykę, która wyrosła z nizin Santiago, Valparaiso i San Antonio. W swojej twórczości inspirował się jazzem Djangi Reinhatdta i muzyką popularną lat 40. XX wieku (Quintette du Hot Club de France , Benny Goodman i Louis Armstrong).

Z kolei jego brat – Nicanor Parra stworzył styl w muzyce zwany guachaca jazz, stanowiący mieszankę cueca, tango, bolero, corrido, foxtrotu i jazzu. Sztandarowym utworem tego nurtu jest La negra Ester, stworzony przez Roberto Parrę w 1988 roku.

W 1998 roku – na szczycie, zorganizowanym przez ruch Los Guachacas, narodziła się nowa, świecka tradycja. Każdego kwietnia (miesiąc po śmierci Roberta Parry) ludzie w Chile głoszą i celebrują swoją lokalną tożsamość.

Jeśli jesteście zainteresowani tematem ruchu Los Guachachas, polecam:

  • Artykuł amerykańskiego doktora z  Institute of Advanced Studies IDEA, na Uniwersytecie w Santiago de Chile – Mariano Muñoz-Hidalgo, zamieszczony w Universum Magazine, pt. De las canciones del vino a la cultura huachaca: marginalidad e identidad (Od pieśni do wina po kulturę Huachaca: marginesowość i tożsamość).

Na szczególną uwagę zasługuje Projekt Santiago Guachaca. Jego autorką jest Maria Paz Soffia – współczesna chilijska ilustratorka, mieszkająca obecnie we włoskiej Florencji, gdzie przeniosła się po studiach ze wzornictwa przemysłowego i kontynuuje edukację artystyczną z projektowania graficznego w Accademia Cappiello oraz z inlustracji w Scuola d’Illustrazione di Scandicci. W swoich pracach inspiruje się naturą, starając się uświadomić ludziom znaczenie zmian środowiskowych.

Fot. capsulesbookportfolio.com/maria-paz-soffia-1

Artystka prężnie działa w mediach społecznościowych, oto miejsca, w których ją znajdziecie:

Instagram | Facebook | YouTube | Vimeo

Projekt Santiago Guachaca zrealizowała w celu ratowania chilijskiej tożsamości lokalnej i kultury guachaca. Stworzyła mapę turystyczną, której szlak prowadzi przez nietypowe dzielnice Santiago i pokazuje tylko to, co widzi lokalne oko: małe restauracje, bary, pchle targi i winnice – słowem: siedliska chilijskości w Santiago, które są reprezentacją zabawy i przyjazności miasta.

Do stworzenia graficznej strony mini-przewodnika, Maria Paz Soffia użyła różnego rodzaju fontów, zdjęć oraz słów w wielu językach.

Fot. cargocollective.com/pazsoffia/Santiago-Guachaca

Warto również posłuchać muzyki współczesnego zespołu Fuente Cumbiero, a zwłaszcza albumu Fuente Cumbiero meets Mad Professor, stworzonego w 2008 roku, w kolumbijskiej Bogocie na Wydziale Sztuki na Universidad Javeriana, w kooperatywie z legendarnym producentem dubów Mad Professor.

Poniżej utwór z tej płyty, nawiązujący do kultury guachaca:

Polecam także muzykę zespołu La Guachaca Blues Band:

Join the Conversation

1 Comment

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: