Niektórzy zbierają znaczki, ja – podłogi.

Zawsze lubiłam gromadzić rzeczy. Kiedyś z każdej wyprawy przywoziłam mnóstwo ulotek, biletów, folderów, map, serwetek, wizytówek, podkładek do piwa. Zbierałam nawet bilety autobusowe – miały wydrukowane daty, pisałam na każdym hasłowo, co działo się w danym dniu – powstał mini dziennik biletowy. Ponadto – puste flakoniki po perfumach, aby zapach przypominał mi określone chwile z mojego życia. No i oczywiście – książki, mnóstwo książek…

Wszystko katalogowałam i wkładałam do tzw. „Pudełek wspomnień”. Gdy wyprowadziłam się z domu rodzinnego, moja mama zaniosła je wszystkie na strych. Jeśli po latach zapragnę wybrać się w podróż do przeszłości, to uchylę wieka tych pełnych pamiątek pudeł.

Zbieractwo odziedziczyłam chyba po dziadku, który był niezwykłym kolekcjonerem niemalże wszystkiego – miał mieszkanie pełne różnorodnych, wydawało by się nieprzydatnych rzeczy. Dla niego miały jednak jakąś tajemniczą wartość i niczego nie chciał wyrzucać.

Z czasem doszłam do wniosku, że rzeczy nie mają takiego wielkiego znaczenia, jakie niegdyś im przypisywałam. Stwierdziłam, że wcale nie muszę się nimi otaczać w nadmiarze. Wręcz przeciwnie – chciałabym mieć tylko tyle, ile jest mi na co dzień potrzebne. W myśl zasady minimalizmu – mało i na swoim miejscu. Czy mi się to udaje? Na pewno jest lepiej niż kiedyś, ale do ideału jeszcze długa droga. Niemniej, wiem czego chcę. Prostoty.

I tak zamieniłam książki na Kindle’a. Papierowe bilety – na kartę miejską. Pamiątki z podróży uznałam za zbędne, bo w końcu mamy Internet, więc lepiej pisać dziennik z odnośnikami do miejsc, niż kumulować ulotki, mapy i foldery. Nastąpiła digitalizacja.

W ten sposób, jakoś naturalnie zaczęłam kolekcjonować subiektywne fotografie, przestawiające… podłogi. Będąc jakiś czas temu na mojej samotnej wyprawie w Rzymie, zaczęłam robić im zdjęcia. Były przepiękne. Od tamtej pory zwracam większą uwagę na to, po czym chodzę. Zadzieram też głowę i oglądam sufity, ale o tym napiszę innym razem.

Posegregowałam podłogi według miejsc, w których były fotografowane.

Hainan, Chiny

Barcelona, Hiszpania

Rzym, Włochy

Różne inne podłogi:

Agata

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Kałuże i Róże.

Szukam sensu w Krakowie

365 dni w obiektywie LG/Samsunga

365 days a lens LG/Samsung

Nasze małe i duże podróżowanie

Złap w żagle pomyślne wiatry. Podróżuj. Śnij. Odkrywaj. Mark Twain

Smakowita Podróż

Zasmakuj z nami Italii

Lifedreamers - Camping or a luxurious hotel? - two ways of traveling

Two different type of travelers. Camping in mountains or a fancy hotel by the ocean? Blog about a traveling couple.

%d blogerów lubi to: