Włosy mają znaczenie

W 2018 roku zdecydowałam, że zgolę głowę całkowicie na zero.

Tak też zrobiłam.

Włosy, zwłaszcza dla dziewczyn, są bardzo ważne. Podkreślają kobiecość, bywają symbolem siły, łączą się z erotyką. Poza względami estetycznymi, mogą nieść ze sobą wiele innych znaczeń.

Postanowiłam, że przyjrzę się temu bliżej.

W pierwszej części tego wpisu poznacie analizę mojego własnego rytuału pozbycia się włosów z głowy.

Druga zaś część tekstu dotyczy znaczenia włosów w różnych kulturach – tych, o których udało mi się dotychczas przeczytać. Temat oczywiście pozostaje otwarty, ponieważ nie da się go ni jak wyczerpać.

Dla mnie osobiście, ten drastyczny krok pozbycia się całkiem włosów miał sporo różnorodnych znaczeń.

Potraktowałam go jako manifest wolności, wizualne połączenie męskości z kobiecością (które to pierwiastki – OBA – drzemią w każdym z nas, niezależnie od płci). Było to dla mnie oczyszczające doświadczenie – jakby oderwanie się od materii w stronę świata wewnętrznego.

Taki nowy początek, coś w rodzaju ponownych narodzin. Uświadomiłam sobie, że jestem wartością samą w sobie i nie muszę wpisywać się w żadne narzucone z zewnątrz kategorie, aby uznać, że mogę wnieść coś dobrego do otaczającego mnie świata.

Mam w sobie od dawna, bardzo silne poczucie bycia człowiekiem, uwolnionym od wszelkiego etykietowania – istotą z krwi i kości, której nie charakteryzuje płeć, kolor skóry, orientacja seksualna, wyznanie, miejsce pochodzenia, poglądy polityczne, styl ubierania się, grubość lub chudość – tylko to, jak traktuję sama siebie i ludzi, z którymi dzielę tą czasoprzestrzeń.

Chyba za mało się dziś mówi o człowieku – unikalnym, fascynującym fenomenie życia, kreującym siebie i posiadającym niezwykłą historię, której można słuchać z zapartym tchem, jeśli tylko chce się ją usłyszeć.

Potrzebuję rozmów o człowieku, traktowanym jako bezsporna wartość, którą należy chronić, o którą trzeba dbać, którą powinno się szanować i gwarantować jej wszelkie prawa do wolności BYCIA SOBĄ.

I jak to piszę, to rodzi się we mnie manifest. Chcę wykrzyczeć, że nie wolno godzić się na nienawiść, którą czuć dziś wszędzie – na ulicach, w domach, w całej przestrzeni międzyludzkiej (jakby to powiedział Gombrowicz). Rządź i dziel – to obleśna dewiza reprezentantów naszych czasów, w których człowieka się nieustannie OKREŚLA i OCENIA, wrzucając go w szuflady wielkiego regału, powstałego w wyniku najrozmaitszych fobii, lęków, kompleksów i uprzedzeń.

A więc w tym ścięciu włosów było chyba to wszystko, co mi się gdzieś już w środku ulewało. To i jeszcze jeden aspekt, bardzo dla mnie ważny. W sposób – rzecz jasna – symboliczny, zamanifestowałam sama przed sobą, że wszystko, co stare i bolące jest integralną częścią mnie. Ukształtowało mnie i nauczyło żyć, tworzyć nowe rzeczy, radzić sobie z własną naturą i rzeczywistością.

Wiedząc o tym, znając swoje słabości, negatywne tendencje, newralgiczne punkty i destrukcyjne reakcje mojego ciała, mogę w końcu ŻYĆ TERAZ, obserwując chwilę obecną w makroskali. Mogę widzieć każdy jej detal i cieszyć się nim, jak dziecko. Pozostając jednocześnie BLISKO SIEBIE.

Proces uczenia się z przeszłości nie ma końca, ale wiedząc na czym polega, może stać się cudownym pomocnikiem w życiu.

I jeszcze jedna perspektywa mojego zgolenia głowy na łyso – kosmiczna. Z tego punktu widzenia ta zmiana nie miała najmniejszego znaczenia.

Ego vs Kosmos – zawsze staram się o tym pamiętać.

TRZY WEWNĘTRZNE GŁOSY A POZBYCIE SIĘ WŁOSÓW NA GŁOWIE

Zrobiłam to spontanicznie. W pierwszej chwili się przestraszyłam. Odezwał się mój wewnętrzny krytyk, krzycząc: „Coś ty najlepszego narobiła?! Co ludzie powiedzą? Przecież to aspołeczne…” I zaraz zaczęło mu wtórować moje wewnętrzne zalęknione dziecko, które widząc łysą głowę, wydarło się w niebo głosy. Na szczęście, na ratunek przyszedł mój wewnętrzny mistrz ZEN, który ze spokojem napawał się odczuciem chwili, w której – w pewien metafizyczny sposób – oderwałam się od swojego materialnego wymiaru. Rozpoczęłam intensywną pracę nad sobą – pracę, którą każdy z nas prędzej, czy później będzie musiał podjąć, a która nigdy nie ma końca.

WŁOSY – PODEJŚCIE ANTROPOLOGICZNE

W wielu kulturach włosy są symbolem siły witalnej i gwarantem seksualnego powodzenia. Stanowią również ważny element rytuałów przejścia. Według licznych wierzeń i legend, posiadają one magiczne właściwości.

W kulturze Słowian, 7-letnim chłopcom obcinano włosy, jednocześnie nadając im imiona, na znak przejścia spod opieki matki w męski świat, w którym liczył się przede wszystkim autorytet ojca. Taki chłopiec stawał się w ten sposób pełnoprawnym członkiem wspólnoty.

Włosy są nośnikami różnych informacji, np. długie włosy u hipisów oznaczały wolność i bunt.

Mnisi buddyjscy z kolei golą głowy z powodów:

  • prozaicznych  i pragmatycznych – bo nie mają czasu, aby zajmować się włosami, poza tym łysa głowa sprawdza się w gorącym klimacie,
  • symbolicznych i rytualnych – jako oddanie Buddzie części siebie, na znak poświęcenia się i zaufania wyznawanej filozofii, jest to także rytualne wyzbycie się pychy i ziemskich, materialnych uciech – symbol skromności i skruchy.

W Biblii długie włosy to oznaka siły. Ścięcie ich Samsonowi, pozbawiło go nadprzyrodzonych mocy. Żydzi do dziś noszą pejsy na pamiątkę tego wydarzenia.

Oto, co oznaczają włosy w innych kulturach:

  • Aztekowie i Zulusi – fryzury oznaczają status społeczny.
  • Nowa Gwinea – włosy są siedliskiem duchów przodków.
  • Skandynawia – bujne owłosienie głowy są symbolem waleczności.
  • Daleki Wschód – warkocze są znakiem męskości i odwagi.

Małpy człekokształtne oraz ludzie pierwotni często oddawali się wzajemnemu iskaniu, pozbywając się w ten sposób insektów. Nie jest to wyłącznie rytuał higieniczny, ale również sposób na zacieśnianie więzów społecznych. Myśląc w tym kontekście o wizycie u fryzjera – który dla wielu ludzi pełni również funkcję a la psychoterapeuty – możemy zrozumieć tą pierwotną funkcję iskania.  

Hinduscy kapłani Rishi celowo wystawiają swoje włosy na działanie promieni słonecznych, aby wieczorem porządnie je wyszczotkować, karmiąc energią księżyca. W ten sposób stymulują szyszynkę, której aktywność pełni istotną rolę w kształtowaniu wyższych funkcji intelektualnych i sprzyja rozwojowi duchowemu.

Rishi pragną w ten sposób osiągnąć równowagę elektromagnetyczną, zwaną Energią Kundalini. Jej zadaniem jest wsparcie człowieka w duchowej przemianie w istotę bardziej współczującą, kochającą, zdrowszą i pragnącą nieustannie się rozwijać. Opisuje się ją często jako Matkę – opiekuńczą, delikatną, pełną miłości.

W niektórych krajach arabskich kobiety – czasem nawet pod groźbą kary -zakrywają włosy Hidżabem, na znak skromności i prywatności. Bez tego okrycia mogą pokazywać się wyłącznie mężowi oraz najbliższym.

W afrykańskim plemieniu Himba, dziewczynki w okresie dojrzewania noszą włosy, zakrywające im twarz. To ma uchronić je przed mężczyznami.

Gdy osiągną dojrzałość, związują pasma włosów z tyłu głowy, używając do tego sznurka wykonanego z palmy. Pokazują w ten sposób, że są gotowe do tego, aby wyjść za mąż.

Po ślubie noszą na czubku głowy embre – specjalny skórzany czepek. Gdy mąż umrze – zdejmują go.

Chłopcy z plemienia Himba. Najmłodsi noszą warkocz, zapleciony na czubku głowy. Gdy stają się mężczyznami, zostaje on podzielony na dwie części. Po ślubie zakładają turban z owczej skóry. Oznacza on również gotowość bojową. Po śmierci żony, ścinają warkocz i zakrywają głowę.

Za czasów Arystotelesa (V w p.n.e.), w starożytnej Grecji, zgoleni na łyso ludzie byli niewolnikami. Podobnie było wśród ludów germańskich i Scytów. Obcięcie włosów w tych kulturach było oznaką poniżenia. Z kolei Arabowie pozbawiali włosów podbite ludy i więźniów.

Przebywający w Tybecie (w latach 1899-1902) Gonbodżab Cybikow (rosyjski etnograf i orientalista) wyróżnił 4 rodzaje uczesań, które odpowiadały poszczególnym pozycjom społecznym:

  • najwyższa warstwa (urzędnicy, książęta) – włosy zebrane w pędzelek, na ciemieniu,
  • średnia warstwa – jeden warkocz z tyłu głowy,
  • plemiona pasterskie – włosy rozpuszczone.

Gonbodżab napisał o swojej wyprawie książkę, którą na język polski przetłumaczył Eugeniusz Melech. Jej tytuł to: „Buddyjski pielgrzym w świątyniach Tybetu”. Dodaję ją do listy książek „do przeczytania”.

W zachodniej Brazylii, Indianie Mbaya, aby podkreślić swoją przynależność do najwyższej warstwy społecznej, malowali ciała i usuwali owłosienie z całej twarzy (również brwi i rzęsy). Z kolei Mundejowie (też z Brazylii) w tym samym celu, wyrywali rzęsy i przypalali lub usuwali włosy z przodu głowy.

Kobieta Kadiwéu Nabileque River, Brazylia.

Zdjęcie z kolekcji Boggiani. Opublikowano w 1892

Dr. R. Lehmann-Nitsche

ŹRÓDŁO zdjęcia >>

Na temat podróży po Ameryce Południowej i poznawania kultur tamtejszych Indian, Claude Lévi-Strauss (francuski antropolog, twórca strukturalizmu w antropologii kulturowej) napisał książkę, pt. „Smutek tropików„. Można ją przeczytać TUTAJ.

W Indiach, zgodnie z tradycją hinduistyczną, mężczyźni, pragnący zerwania wszelkich więzi społecznych, przechodzą szczególny rytuał inicjacyjny, w wyniku którego stają się sannjasinami.

Njasa = droga || San = przedrostek oznaczający połączenie

Znaczenie słowa sannjasin = życie połączone z duchową drogą, pozbawione swojej materialistycznej powłoki.

Mężczyźni, którzy wybrali taką ścieżkę, wyrzekają się przyziemnych myśli oraz pragnień. Chcą oddawać się wyłącznie duchowym rozmyślaniom. Aby osiągnąć ten stan muszą najpierw przejść śluby. W trakcie ceremonii obcina się im włosy, przy czym jeden z kosmyków traktuje się jako święty (ćutja).

Sannjasin nie może obcować z kobietami, podróżować, ani posiadać jakiegokolwiek majątku. Otrzymuje nowe imię oraz tytuł swamiego, nadawanego mnichom na znak przynależności do zakonu.

Słowo swami (sanskryt) = osoba, która umie kontrolować zmysły, hamować pierwotną potrzebę doznawania przyjemności.

Samuel Johnson opisał historię afrykańskiego ludu Joruba. Na dworze rodziny Joruba, w poł. XIX wieku, działali urzędnicy męscy i żeńscy.

Nazywano ich ilari – słowo to oznacza „przedziałek na głowie”. Golono ich całkiem na łyso do środkowej linii głowy, dalej zostawiano trochę włosów, by od połowy tyłu głowy, do końca zgolić. Pozostawał tylko skrawek włosów na potylicy, często splatany w warkocz i malowany ciemnym barwnikiem .

Posłaniec króla. Shaki

Zdjęcie wykonał William Fagg, w 1959

Ilari miał specjalną fryzurę z ogoloną większością lub połową włosów.

ŹRÓDŁO zdjęcia >>

Słowiańskie oczepiny weselne, zawierały element, w którym panna młoda siadała na miedzy z rozplecionymi warkoczami. Następnie je ścinano i na głowę zakładano jej czepiec.

Z kolei w trakcie porodu, słowiańskim kobietom rozczesywano włosy. Miało to pomóc w otwieraniu dróg rodnych i urodzeniu dziecka.

Podczas, gdy młode dziewczęta, w stanie wolnym, przed zamążpójściem, nosiły długie, rozpuszczone lub związane w warkocze – zalotne włosy, na które zakładały wianki bądź przepaski.

W wielu kulturach widać zależność: ŚLUB = ZMIANA FRYZURY:

  • Sparta – obcięcie włosów kobiety przed ślubem oznaczało, że wkrótce stanie się ona żoną.
  • Dawne Indie – przed ślubem panny zaplatały po dwa warkocze, które następnie – podczas zaślubin – obcinał pan młody.
  • Tradycja żydowska – żona powinna zakrywać włosy chustą lub peruką.
  • Starożytny Izrael – poślubienie branki (niewolnicy) łączyło się z obcięciem jej włosów i paznokci.
  • Iran i inne kraje muzułmańskie – młode kobiety mają zakaz depilowania swojego ciała aż do ślubu. Przed ceremonią robi to miejscowa kosmetyczka.

Przy okazji zgłębiania tematyki znaczenia włosów w różnych kulturach, natknęłam się na książkę Kazimierza Baneka, pt. „Opowieść o włosach. Zwyczaje – rytuały – symbolika”. Wrzucam ją na listę pozycji „do przeczytania”.

TEMAT WŁOSÓW JEST NIE DO WYCZERPANIA

Nie tylko on. Każdy element naszej rzeczywistości jest głęboko osadzony w kulturze, tradycji i języku.

W trakcie moich studiów na Polonistyce (UW), robiłam specjalizację o nazwie Animacja Kultury, w Instytucie Kultury Polskiej UW.

Bardzo dobrze wspominam przygodę z tą szalenie interesującą dziedziną. Jeśli zastanawiacie się nad tym, czy taka specjalizacja to dobry wybór – mówię, że TAK, bo rozszerza umysł, jest jak mnóstwo podróży w dalekie krainy, w odległe dziedziny sztuki, w rejony, gdzie królują kreatywne sposoby spędzania czasu z ludźmi. Tak bym to określiła roboczo, w skrócie.

To właśnie wtedy zaczęłam patrzeć na wszelkie zjawiska, związane z życiem człowieka, przez pryzmat ich znaczenia w mitologiach, wierzeniach, kulturach, a także na ich wymiar ewolucyjny, etymologiczny, psychologiczny, czy filozoficzny.

Lubię zagłębiać się w pojęcia i eksplorować ich znaczenie dla różnych ludzi oraz grup społecznych, obecnych na tym świecie. To jak zabawa w archeologa. W ten sposób kiedyś napisałam dość obszerną pracę roczną z antropologii na temat pocałunku. Jak tylko ją znajdę, to wrzucę na bloga fragmenty.

Agata

%d blogerów lubi to: